Nie depcz zmarzniętego trawnika !
Nie depcz zmarzniętego trawnika – no
wiem, to podstawa troski o trawnik zimą , ale jak mam planować
wiosenne nasadzenia , jak zaplanować kolejność prac, jak sprawdzić
czy zwierzaki niczego nie poobgryzały. Tak naprawdę to ściema ja
po prostu tęsknię już za pracą w ogrodzie . Nie lubię zimy ,
szczególnie brakuje mi soczystej zieleni, ukwieconych rabat i
słodkiego zmęczenia po ogrodowym szaleństwie . Ale przecież nikt
nie wymyślił zimy, aby zrobić mi na złość . Zima to dla ogrodu
okres zasłużonego odpoczynku i regeneracji , a także
przygotowania się do nowego sezonu.
Śnieg – tak wiem , trzeba odśnieżać, utrudnia jazdę , nie mówiąc już o znalezieniu miejsca parkingowego. Jednak dla ogrodu to biała kołderka, która chroni rośliny przed mrozem. W bezśnieżne, mroźne zimy ryzyko przemarznięcia roślin jest dużo większe, i wymaga od nas dużo więcej uwagi przy okrywaniu i zabezpieczaniu roślin.
Śnieg = woda
Topniejący śnieg
nawadnia rośliny wyręczając nas od wiosennego przed
wegetacyjnego
podlewania. Odpowiednie nawodnienie zapewnia roślinom szybszą
regenerację i podaje sygnał : gotowi , do biegu, start !
zapewniając im dobry rozruch i odporność na choroby.Mróz
o dziwo też jest potrzebny , i
wcale nie mówię o zwiększeniu zysków kopalń czy dostawców gazu. Mrozidło-straszydło daje roślinom czas na przygotowanie się do
kolejnego sezonu wegetacyjnego, pozwala na odpoczynek i wytchnienie
po podkręcanym azotem i innymi witaminkami szaleństwie pod tytułem
: rośnij szybciej ! bądź bardziej zielony ! kwitnij obficiej!
Okrycia
Choć hołduję zasadzie, aby
w nasadzeniach używać roślin odpornych na nasze warunki
klimatyczne to jak każdy ogrodnik zapaleniec zdarza mi się
przymknąć oko na własne zasady. I tak z tego przymykania oka
okazuje się, że róże, różaneczniki, laurowiśnie milin, wrzosy,
glicynie ostrokrzew, magnolie, hortensje, hibiskus, klon palmowy,
pierisy, azalie, lawendy, hebe, runiankę, zawilec japoński, budleja
dawida, judaszowca, krzewuszkę ( weigela) i migdałka trzeba było
na zimę zabezpieczyć.
Bez względu na gatunek musimy pamiętać
,że młode roślinki, szczególnie w pierwszym roku po posadzeniu
bez względu na ich mrozoodporność są bardziej wrażliwe na
działanie niskich temperatur i należy im poświęcić więcej
uwagi.
Najważniejsza zasada mówi jednak, że nie wolno zbyt wcześnie okrywać roślin. Rośliny wraz z ze spadkiem temperatur spowalniają procesy życiowe co pozwala im na przetrwanie zimy. Pamiętaj rośliny okrywamy gdy są mrozy, a nie gdy zapowiadają przymrozki !
Materiałów do okrywania roślin mamy
całą gamę, każdy z nich ma swoje zalety . Byliny najlepiej
zabezpieczyć pokaźną warstwą kory, trocin, zdrowych i suchych
liści. Najpowszechniejszym materiałem do zabezpieczenia roślin
jest agrowłóknina - koniecznie biała - czarna nie przepuszcza
światła. Dobrze sprawdza się także estetyczna mata słomiana i
gotowe kaptury ochronne, które już jednak ciężko zaliczyć do
upiększaczy.
Czy wszystkie te zasady dają gwarancję
, że zima nie zostawi po sobie szkód ? Nie potrafię kłamać -
jasne , że nie ma gwarancji, ale ryzyko jest znikome. Zadbane
rośliny, prawidłowo zabezpieczone mają znacznie wyższą
tolerancję na mróz i szanse na przetrwanie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz