niedziela, 12 lutego 2017

Zima, zima,zima.....

Nie depcz zmarzniętego trawnika !

Nie depcz zmarzniętego trawnika – no wiem, to podstawa troski o trawnik zimą , ale jak mam planować wiosenne nasadzenia , jak zaplanować kolejność prac, jak sprawdzić czy zwierzaki niczego nie poobgryzały. Tak naprawdę to ściema ja po prostu tęsknię już za pracą w ogrodzie . Nie lubię zimy , szczególnie brakuje mi soczystej zieleni, ukwieconych rabat i słodkiego zmęczenia po ogrodowym szaleństwie . Ale przecież nikt nie wymyślił zimy, aby zrobić mi na złość . Zima to dla ogrodu okres zasłużonego odpoczynku i regeneracji , a także przygotowania się do nowego sezonu.

 Śnieg – tak wiem , trzeba odśnieżać, utrudnia jazdę , nie mówiąc już o znalezieniu miejsca parkingowego. Jednak dla ogrodu to biała kołderka, która chroni rośliny przed mrozem. W bezśnieżne, mroźne zimy ryzyko przemarznięcia roślin jest dużo większe, i wymaga od nas dużo więcej uwagi przy okrywaniu i zabezpieczaniu roślin.



Śnieg = woda 

Topniejący śnieg nawadnia rośliny wyręczając nas od wiosennego przed
wegetacyjnego podlewania. Odpowiednie nawodnienie zapewnia roślinom szybszą regenerację i podaje sygnał : gotowi , do biegu, start ! zapewniając im dobry rozruch i odporność na choroby.


Mróz

o dziwo też jest potrzebny , i wcale nie mówię     o zwiększeniu zysków kopalń czy dostawców gazu. Mrozidło-straszydło daje roślinom czas na przygotowanie się do kolejnego sezonu wegetacyjnego, pozwala na odpoczynek i wytchnienie po podkręcanym azotem i innymi witaminkami szaleństwie pod tytułem : rośnij szybciej ! bądź bardziej zielony ! kwitnij obficiej!


Okrycia

Choć hołduję zasadzie, aby w nasadzeniach używać roślin odpornych na nasze warunki klimatyczne to jak każdy ogrodnik zapaleniec zdarza mi się przymknąć oko na własne zasady. I tak z tego przymykania oka okazuje się, że róże, różaneczniki, laurowiśnie milin, wrzosy, glicynie ostrokrzew, magnolie, hortensje, hibiskus, klon palmowy, pierisy, azalie, lawendy, hebe, runiankę, zawilec japoński, budleja dawida, judaszowca, krzewuszkę ( weigela) i migdałka trzeba było na zimę zabezpieczyć.
Bez względu na gatunek musimy pamiętać ,że młode roślinki, szczególnie w pierwszym roku po posadzeniu bez względu na ich mrozoodporność są bardziej wrażliwe na działanie niskich temperatur i należy im poświęcić więcej uwagi.

Najważniejsza zasada mówi jednak, że nie wolno zbyt wcześnie okrywać roślin. Rośliny wraz z ze spadkiem temperatur spowalniają procesy życiowe co pozwala im na przetrwanie zimy. Pamiętaj rośliny okrywamy gdy są mrozy, a nie gdy zapowiadają przymrozki !

Materiałów do okrywania roślin mamy całą gamę, każdy z nich ma swoje zalety . Byliny najlepiej zabezpieczyć pokaźną warstwą kory, trocin, zdrowych i suchych liści. Najpowszechniejszym materiałem do zabezpieczenia roślin jest agrowłóknina - koniecznie biała - czarna nie przepuszcza światła. Dobrze sprawdza się także estetyczna mata słomiana i gotowe kaptury ochronne, które już jednak ciężko zaliczyć do upiększaczy.

Czy wszystkie te zasady dają gwarancję , że zima nie zostawi po sobie szkód ? Nie potrafię kłamać - jasne , że nie ma gwarancji, ale ryzyko jest znikome. Zadbane rośliny, prawidłowo zabezpieczone mają znacznie wyższą tolerancję na mróz i szanse na przetrwanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz